Przy różnych okazjach, czy może dosłownie, dyskusjach na temat muzyki polskiej, opowiadam zdarzenie, które przytrafiło mi się w Warszawie, a dokładnie na Starym Mieście kiedy to dosłownie w kilu ostatnich godzinach pobytu moich wtedy klientów z USA oraz jednego z Kanady oprowadzałem przed wylotem po Starym Mieście w Warszawie. Pełni wrażeń w pewnym momencie, zapytali mnie abym pokierował ich do jakiegoś sklepu z pamiątkami, po czym sprecyzowali, że najbardziej zainteresowani byliby kilkoma płytami z muzyką polską.
Po drodze do - jak się okazuje jedynego sklepiku muzycznego - dowiedziałem się, że każdorazowo, kiedy tylko odwiedzają po raz pierwszy jakichś kraj, dla swojej kolekcji starają się zakupić muzykę zarówno tą popularną jak i najbardziej charakterystyczną dla danego miejsca. Po chwili znaleźliśmy się w sklepiku, dodam, jedynym na Starym Mieście. Na moje pytanie aby sprzedawca pokazał parę polskich płyt, sklepikarz rozłożył ręce i wyciągnął gdzieś spośród paru set płyt jedyną jak stwierdził polską płytę i to był Chopin. Po czym zaczął zachwalać wszystkie nowości angielskie, amerykańskie, włoskie. Ja nalegałem bezskutecznie aby jeszcze coś znalazł. Moi amerykańscy i kanadyjscy goście nie ukrywali zdziwienia i rozczarowania tym faktem.
Dosłownie parę dni temu zupełnie przypadkowo znalazłem się w dużym sklepie, w którym to pomiędzy sprzedażą pralek, lodówek, telewizorów można zakupić również płyty z muzyką. Dodam, że dla fanów muzyki to ta właśnie sieć z pewnością jest jednym z głównych punktów sprzedaży różnego rodzaju muzyki. Ku mojej radości zauważyłem, że na tablicy, która niestety po angielsku oznajmia lub informuje o 30 najlepiej sprzedających się płytach, widnieje również i moja „Za Tobą iść”, ale to nie najistotniejsze. Przez cały pobyt przedzierałem się w tymże sklepie pomiędzy regałami wręcz faszerowany z głośników muzyką nie wiadomo komu przypisać, jedynie co ją charakteryzowało, to to, że nie była polska i przez cały mój pobyt w sklepie cechowała się praktycznie takim samym rytmem. Dla tych, którzy odwiedzają tego typu sklepy nie trudno zauważyć, że muzyka polska zabiera tylko skrawek powierzchni i ekspozycja jej jest wyjątkowo skromna i nigdy nie na frontowym miejscu, w przeciwieństwie do setek płyt zagranicznych, a ponadto w dziale informacji każde możliwe miejsce, na które spojrzysz, wyklejone jest zagranicznymi promocjami i to niekoniecznie tymi prawdziwymi, uznanymi przez świat gwiazdami. Nasza polska muzyka gdzieś tam się znajduje, ale selekcja jest niezwykle skromna - powiem uczciwie. Nie ukrywam w ocalałej tej scenerii, która jest typowa wszystkim miejscom gdzie można znaleźć polską muzykę czułem się dość dziwnie, a na pewno nie jak Polak w polskim miejscu ,a tym bardziej piosenkarz, który stara się dotrzeć ze swoją twórczością, żyjąc w naszym kraju, do swojego rodaka. Jeśli do tego dołożę swoje doświadczenie oraz doświadczenie moich wielu przyjaciół artystów w podobny sposób wyrażających się o promocji polskiej muzyki w mediach polskich, to proszę mi wierzyć, że sytuacja jest bardzo nieciekawa .
Konkludując: w ciągu paru lat śmiem jasno stwierdzić, że poprzez brak odpowiedzialności za kulturę polską zarówno twórcy muzyki jak i artyści i piosenkarze w sposób niezwykle konsekwentny zepchnięci zostaliśmy do wyraźnej mniejszości, a co za tym idzie, jesteśmy coraz powszechniej dyskryminowani we własnym kraju. Ciśnie mi się pytanie, co dalej? |
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.