 Tym artykułem praktycznie rozpoczynam mój blog i na wstępie muszę przyznać, że pomimo faktu, iż wiele problemów i zagadnień ciśnie mi się do głowy właśnie w tym momencie zacząłem zdawać sobie sprawę, jak trudno mi rozpocząć ten pierwszy wpis. Moja „kariera muzyczna” trwa sporo lat - oczywiście z jedną wielką przerwą, prawie dwudziestoletnią - i jak tylko pamiętam praktycznie od samego początku towarzyszyły mi i do dzisiaj towarzyszą częściej lub rzadziej pytania i to z różnych stron zarówno od fanów jak i dziennikarzy.
A'propos dziennikarzy: w tych latach moich początków miałem tą przyjemność poznać i kilkakrotnie być recenzowany przez ludzi, których dzisiaj z całą pewnością - biorąc pod uwagę moje doświadczenie ze współczesnymi - nazwać mogę fachowcami i zawodowcami. Pamiętam wiele spotkań w celu udzielenia wywiadów i wiem, że wielokrotnie słyszałem komentarz, który ogólnie w swojej treści zawierał stwierdzenie, że jestem muzykiem o dość precyzyjnych przekonaniach . Pamiętam również, że często stwierdzano, że nie wymagam zadawania wielu pytań aby dowiedzieć się ode mnie co myślę na dany temat. W ostatnich kilku latach, szczególnie po powrocie moim na polską scenę w 1999 roku w wywiadach, które udzieliłem zauważono wielokrotnie, że krytycznie oceniam to, co potocznie nazywamy rynkiem muzycznym w Polsce. Przyznam się szczerze, że aby chociażby śladowo wyjaśnić, albo ustosunkować się w moim blogu do tego zagadnienia specjalnie nie przygotowywałem się i to co teraz napiszę jest pewnego rodzaju zlepkiem myśli, przekonań, trosk, obaw , które doznaję bardzo często. Pozwolę sobie w tym momencie odpowiedzieć na pytanie, które wielokrotnie usłyszałem pod moim adresem abym wyjaśnił co mam na myśli mówiąc, że: „Stan muzyki polskiej jest przerażająco zły”. Rozpocznę moją odpowiedź dość przewrotnie. Otóż to co się stało w ostatnim dwudziestoleciu z muzyką polską, to że zepchnęliśmy ją na skraj wręcz dyskryminowanej, o czym normalnego słuchacza, czy obywatela przekonywać nie muszę ani wskazywać, że coś rzeczywiście dzieje się źle. Naszą przestrzeń komunikacji medialnej w przeważającej większości oddaliśmy licencyjnie różnego rodzaju podmiotom, które od samego początku, konsekwentnie zawłaszczały sobie rynek w taki sposób, aby wszelkimi metodami, w granicach naszej suwerenności, wyciągnąć jak najwięcej pożytku dla siebie bez względu na konsekwencje jakie to przyniesie dla nas - Polaków. Praktycznie większościowo promocja polskiej muzyki zdana jest na łaskę dobrej woli koncernów zagranicznych, które to są właścicielami większości polskich rozgłośni radiowych, czy muzycznych kanałów telewizyjnych. Jeśli dołożymy do tego, że znaczące firmy fonograficzne, czyli wydawcy płyt w naszym kraju, są praktycznie wszystkie spadochroniarzami u nas największych firm światowych to obrazek na najbliższą przyszłość tym bardziej nie wygląda optymistycznie. Chociażby dlatego, że ktoś kto zainwestował przede wszystkim najpierw dba o swoje i trudno sobie wyobrazić nawet komuś z bujną wyobraźnią aby jakichś Anglik, Amerykanin, czy Niemiec miał najpierw na względzie coś co polskie, tym bardziej, że dajemy im sami dowody, że nie dbamy o swoje, nie walczymy o swoje w związku z tym czują się u nas bez większych przeszkód swobodnie i z niesamowitą konsekwencją przy kolaboracji naszych rzekomo fachowców muzycznych pracują nad gustami naszej młodzieży, czytaj klientów, dozując im konsekwentnie od rana do nocy rzekomą współczesną kulturę zachodnią (muzyczną), krótko ujmując, wyrabiają nowe zapotrzebowania, gusta (tak, gusta, to taki skrót). Wszystkie narzędzia marketingu w celu udoktrynienia muzycznego, „ugustownienia” młodzieży, są rzucone na rynek polski w celu wychowania sobie klienta na produkt, który następnie promowany jest w polskich sklepach. A przecież jeśli nie wiadomo o co chodzi to prawdopodobnie chodzi o pieniądze. Wszystko to przykre, ale prawdziwe, a tym bardziej przykre, że niestety staje się to za naszym przyzwoleniem i rynek muzyczny polski, jest już tak opanowany przez zachodnich producentów, że trudno sobie wyobrazić co będzie z naszą polską muzyką, która jest przecież integralna częścią współczesnej kultury narodowej. Ktoś powiedział, że nigdy nie jest tak źle aby nie mogło być gorzej. Nie wyobrażam sobie aby to przygnębiające zjawisko mogło się jeszcze pogłębić. Usłyszałem parokrotnie pytanie: "czy można coś w tej sytuacji zrobić?" .Ja odpowiadam, że nie tylko można, ale należy! i to natychmiast zatrzymać ten proces, pielęgnować to co się ostało i w imię troski o nasze wartości kulturowe i dziedzictwo, które nasze pokolenie powinno nie tylko pielęgnować ale wzbogacać, by pozostawić coś po sobie, musimy zacząć rzeczywiście działać natychmiast. Bo przecież Polacy nie gęsi też swą kulturę mają. Cdn. |
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.